Niejednokrotnie słyszałam zdanie: Ja naprawdę jem bardzo mało, ciągle jestem na jakiejś diecie. Moi znajomi widząc, jak mało jem, nie mogą się nadziwić temu, jak wyglądam. Dlaczego nie mogę schudnąć? Lub też: Dlaczego dieta nie działa? Co wyłącza jej działanie, jej moc. Co sprawia, że moje starania spełzają na niczym? Jestem sfrustrowana i załamana. Najchętniej zjadłabym teraz trzy drożdżówki i zajadła tabliczką czekolady. Wyszłoby na to samo. A na kolacje wielką bułkę. Tak, o tym marzę! Jak to zjem, przynajmniej nie będę czuła stresu.
Kto to zna? Ileż osób boryka się z problemem buntu organizmu przeciwko diecie? Ile z nas próbuje, próbuje i.. nic tego nie wychodzi? Ile osób walczy i walczy i zastanawiaj się co robią nie tak i jaka jest tego przyczyna? Wyjaśnienie tego stanu rzeczy zawiera się w jednym słowie: STRES. Jak to? stres może powodować, że nie chudnę? Że zalecona dieta nie działa? Tak!
Stres towarzyszy nam każdego dnia i niestety – wywołuje wiele niepożądanych reakcji
Może prowadzić do problemów z tarczycą
Zaostrza chorobę Hashimoto
Obniża odporność
Wzmaga objawy alergii, zaostrza objawy RZS
Podnosi ciśnienie
Zwiększa ryzyko udaru i chorób serca
Niestety, bagatelizujemy wpływ stresu na nasze codzienne życie i zdrowie. Myślimy sobie: to tylko ból głowy, to tylko wzdęcia, problemy z trawieniem… to tylko wysypka, przejdzie. To przecież tylko napięcie, a na kłopoty z zasypianiem wezmę jakąś tabletkę i jakoś to będzie…Niestety nie! Stres często powoduje nieodwracalne zmiany w układzie hormonalnym, jelitach, w sercu, mózgu i duszy oczywiście. Stres powoduje, że … nie możemy schudnąć. Jak to się dzieje?
Kortyzol, hormon kory nadnerczy wzrasta wraz z naszym napięciem i stresem. Normalnie, podnosi tylko rano, tu po przebudzeniu, by pomóc nam wstać do nowego dnia. W miarę upływu godzin powinien spadać, by najniższy poziom osiągnąć wieczorem. Oczywiście, że czasami potrzebujemy zastrzyku kortyzolowego” by wystartować do działania, by wytrwać i się nie poddać. Tak więc hormon walki i ucieczki jest konieczny, ale nie na stałe. Stres powoduje, że kortyzol lata sobie coraz wyżej i wyżej, coraz bardziej panoszy się w naszym organizmie, a tak być nie powinno!!! Jeśli jego poziom jest ciągle podniesiony, powoduje wzrost poziomu wielu hormonów w tym insuliny, która wytwarzana jest przez trzustkę wtedy, gdy we krwi pojawia się glukoza. Insulina jak mały samochodzik przenosi glukozę do krwi, która niewykorzystana zamienia się w … tłuszcz!
Dlaczego jem tylko kaszę z warzywami i nie mogę schudnąć? Bo jesz i się stresujesz, bo jesz i się martwisz. Bo zajadasz irytację, bo zdrowe i mało kaloryczne jedzenie zamiast zamieniać się w energię, przewożone insulinowym samochodzikiem stresu zamienia się w tłuszcz. Ponieważ zmęczone ciągłymi wyrzutami kortyzolu nadnercza są bardzo przepracowane, a przez to spowalniają swoją pracę i zwalnia się metabolizm. Tak więc, gdy organizm jest w ciągłym stresie, nie może, po prostu nie jest w stanie zajmować się trawieniem, metabolizmem. Ciało wtedy walczy w wrogiem!
Przecież gdy uciekasz przed niedźwiedziem, nie myślisz o tym, na co pójdziesz do kina. Całe twoje jestestwo zaangażowane jest w ucieczkę. Tak samo jest z trawieniem, stresujesz się, więc angażujesz wszystkie swoje komórki w zajmowanie się stresem zamiast w trawienie, chudnięcie i cudowne samopoczucie. Co zrobić, żeby się nie stresować, jak się odstresować? Jak przemówić do swojego środka, żeby poluzował? O tym już jutro.